22 gru Zapach a emocje. Co tak naprawdę kieruje naszymi perfumowymi wyborami?
Wybór perfum – jakie ma znaczenie? Co nami kieruje, gdy sięgamy po konkretne kompozycje? Dla jednych będzie to swoisty podpis, dopełnienie wizerunku. Dla innych możliwość eksperymentów i wyróżnienia się w tłumie. Są też osoby, które sięgają po zapachy zależnie od nastroju czy pory roku. Znajdą się wreszcie tacy, dla których perfumy będą czymś, czemu nie poświęcają zbyt wiele uwagi. Jednak zarówno ci pierwsi, jak i ostatni nie są wolni od władzy, jaką ma nad nimi zapach.

Wielu z nas może przywołać w pamięci sytuację, w której zrezygnowało z wyboru konkretnych perfum, ponieważ jakaś nuta lub akord obudziły nieprzyjemne wspomnienia surowej nauczycielki, nieżyczliwej koleżanki czy trudnego etapu w życiu. Aromaty wzbudzające zachwyt u jednych okazują się być bardzo przykre dla innych. Komponując zapachy, niejednokrotnie sami doświadczamy tego w swojej pracy. Na myśl przychodzi mi sytuacja, w której pewien pan po powąchaniu cassis (liść czarnej porzeczki) – nuty uwielbianej przez rzesze klientów, przywodzącej na myśl babciny ogródek, błogość i wakacje – cały zesztywniał i stanowczym tonem kazał czym prędzej „zabrać ten koszmar”. Jaki był powód? Otóż on także miał skojarzenie z ogródkiem babci, jednak – jak się okazało – niezbyt przez niego lubianej.
Zmysł węchu jest naprawdę wyjątkowy. Podczas gdy bodźce smakowe czy dotykowe, zanim trafią do kolejnych struktur w naszym mózgu, muszą najpierw zostać przefiltrowane przez wzgórze, zapach trafia bezpośrednio do układów odpowiedzialnych za pamięć i emocje. Jak to wygląda w uproszczeniu? Najpierw receptory znajdujące się w naszym nosie wychwytują cząsteczki zapachowe, które są następnie wysyłane do opuszki węchowej. Ona z kolei wysyła je do hipokampu (pamięć), a następnie – do ciała migdałowatego (emocje).
Hipokamp umożliwia tworzenie wspomnień łączących konkretne zapachy z codziennymi doświadczeniami. Stąd w przyszłości określona woń może żywo przywołać daną osobę, miejsce lub zdarzenie.
Ciało migdałowate z kolei nadaje zapachom zabarwienie emocjonalne, co tłumaczy, dlaczego dla jednych zapach liści porzeczki będzie przyjemnie nostalgiczny – dla innych wręcz przeciwnie. Reakcje emocjonalne mają również charakter przystosowawczy – pomagają nam unikać zagrożeń (zapach spalenizny) czy szukać źródeł przyjemności (zapach świeżego pieczywa).
Fot. William Bout
Można by napisać osobny artykuł na temat tego, jak w tym obszarze jesteśmy zwodzeni przez specjalistów od marketingu, rozpylających w przestrzeni sklepowej konkretne aromaty mające wprowadzić nas w odpowiedni nastrój, sprzyjający wydawaniu pieniędzy.
Ostatnim etapem przetwarzania informacji zapachowej jest uświadomienie go sobie. Dzieje się to w korze czołowej. Mózg łączy bodźce zmysłowe z pamięcią i emocjami, aby poddać wszystkie te dane interpretacji oraz nadać im znaczenie. To etap, w którym uświadamiamy sobie, czy dany zapach jest dla nas czymś przyjemnym, czy raczej będzie budził niepokój, a może obrzydzenie.
Czy tego chcemy, czy nie, nasza reakcja na daną woń odbywa się bez udziału analitycznej części naszego umysłu. To powód, dla którego tak gorąco namawiamy gości naszych perfumerii, aby przy wyborze nut kierowali się bardziej „sercem” niż rozumem. Jedynie w ten sposób można skomponować zapach jak najbardziej zgodny z naszym „olfaktorycznym DNA”. Nie zliczę przypadków, kiedy „racjonalne” wybory: „przecież ja lubię jaśmin, jest w każdych moich perfumach” – kończyły się niepowodzeniem i powrotem do punktu wyjścia, czyli zaufaniem pierwszemu wrażeniu.
Skoro o emocjach mowa, jest jeszcze jedna, dość istotna kwestia. Przy wyborze perfum niebagatelną rolę może odegrać nastrój, jaki mamy danego dnia. Czasem naprawdę nie doceniamy tego, jak bardzo nasz wewnętrzny stan kreuje rzeczywistość, która nas otacza. I choć zdanie to może brzmieć nieco pretensjonalnie, to jest w nim jednak sporo prawdy. Przypomnijmy sobie, ile razy w trakcie podróży czy wizyty w muzeum, mimo obcowania z pięknem oraz faktu, że wszelkie zewnętrzne okoliczności powinny tylko sprzyjać, dając radość, to jednak gorsze samopoczucie czy niedyspozycja skutecznie nam ją odbierały. Podobnie jest z zapachami. Nie idźmy do perfumerii, jeśli mamy gorszy dzień. Stwórzmy sobie pod to sprzyjające warunki.
Dla wielu osób perfumy są bardzo osobistym wyborem. Sama kwestia pytania innych o zapach wydaje się dość kontrowersyjna. Być może jest o wiele bardziej intymna, niż mogłoby się wydawać. Niech pierwszy rzuci kamień ten, kto nigdy nie kupił perfum, które zachwycały na znajomym, a w zetknięciu z naszą skórą dały zupełnie inny efekt? Pomijając kwestie takie jak różnice w pH, istotny jest również czynnik psychologiczny. Kompozycja zapachowa występuje w pewnym kontekście, a jest nim „nosiciel” perfum, jego osobowość i charyzma – razem dają niepowtarzalny efekt, który ma szansę zaistnieć tylko w danej konfiguracji.
Można mieć różne podejścia co do perfum i ich znaczenia w naszym życiu. Każdy z nas ma nieco inne motywacje, gdy sięga (albo i nie) po buteleczkę z ulubionym pachnidłem. Co jednak wydaje się absolutnie bezsprzeczne – zapach rzadko kiedy pozostawia nas obojętnym. Może więc warto obdarzyć nieco większą estymą jeden z mniej docenianych zmysłów, jakim jest węch.

Fot. Aga Puła
Tekst: Karolina Osiej