19 sty O oudzie…
Za oknem wciąż jeszcze jest zimno i szaro, dlatego w tym miesiącu rozgrzejemy Wasze serca składnikiem niezwykle cenionym w świecie perfumiarstwa. Mowa o surowcu, który nosi tajemniczą nazwę oud (czyt. ud, ołd). Tradycyjnie spotykany jest w kompozycjach arabskich, ale jego niezwykły charakter sprawił, że pokochali go perfumiarze z całego świata i obecnie modny jest wśród wielu producentów zachodnich.
Oud to żywica pozyskiwana z gatunku drzew Aquilaria, a dokładniej z drzewa agarowego. Rdzeń drzewa zaraża się specjalną odmianą grzyba, w wyniku której drzewo w reakcji obronnej zaczyna wytwarzać wonną żywicę, czyli właśnie oud. To, jak pachnie zależy w głównej mierze od terytorium, na którym rośnie. Wpływ ma również gleba i jej mineralność, wilgotność, temperatura, a także później metoda destylacji, która zamienia surowiec na cenny olejek. Im starsze drzewo – tym większa ilość żywicy i mocniejszy zapach. Poniżej możecie zapoznać się z krótką charakterystyką naszej oudowej palety:
THAI OUD
Oud z Tajlandii. Jest ceniony za bogaty, głęboki i złożony aromat, który łączy w sobie wytrawne, drzewne i lekko ziemiste nuty z subtelnym echem dymu i skóry. Jego profil zapachowy jest bogaty i wielowymiarowy, nadając mu tajemniczy, lekko mroczny charakter. Nasz ma w sobie pikanterię, która kojarzy mi się z trocinami i tartakiem, jednakże w niesamowicie eleganckim wydaniu.

CAMBODIAN OUD
Oud z Kambodży. To zapach, który po czasie zaskakuje. Rozpoczyna się dostojnie naturalną słodyczą fermentujących owoców. Jest żywiczny, balsamiczny, i może kojarzyć się z drewnianą beczką po winie polaną miodem lub z owocowym suszem. Niech to nie uśpi jednak Waszej czujności. Z czasem ten składnik ujawnia swoją surowość i dzikość balansując między zapachem wilgotnej ziemi, a rozgrzanym futrem zwierzęcia.
OUD
Inspirowany odmianą z Laosu. Tradycyjnie charakteryzuje się go jako intensywny, głęboki, bogaty, wielowymiarowy. W naszym wydaniu przypomina bardziej olejek oudowy nałożony bezpośrednio na czystą skórę. Jest różany, słodki, bardzo trwały i niezwykle cielesny, czasami nawet pudrowy. Ma w sobie też coś nostalgicznego, jak echo wspomnienia zaklętego gdzieś między różańcem, a konfiturą z dzikiej róży.
OUD II
Akord inspirowany oudem indyjskim. Indyjki agar wyróżnia się jako jeden z najgłębszych. Często myślimy o nim jako o kluczowym elemencie tradycji zapachowej Azji Południowej, stąd może kojarzyć nam się klasycznie i egzotycznie zarazem. Zaczyna się lekko ciepło i korzennie, ale nie traci ani chwili by ujawnić swoje prawdziwe oblicze: bogate, ziemiste, zwierzęce, a nawet brudne – ale w szlachetnym, lekko dymnym stylu.
WHITE OUD
Akord oudowy, który jest prawdziwą gratką dla fanów niszowych zapachów. Gdy chcemy być dyplomatyczni porównujemy go do zapachu jasnego drewna, zapachu czystości, z niuansami mineralnymi. Blisko mu również do suchej ambry, a czasem piżma. Jednak mówiąc wprost: nasz biały oud pachnie mechanicznie, palonymi kablami i drewnem. Jeśli kiedykolwiek przechodziliście ulicą obok robotników, którzy w otoczeniu fontanny iskier cięli metalowe rury pilarką tarczową – z łatwością wyobrazicie sobie ten zapach. I za to bardzo go kochamy 😉
SWEET OUD
Akord oudowy, w którym kluczową rolę odgrywa długa fermentacja. Dzięki niej zapach nabiera głębi, słodyczy, mocy. Bez długiej fermentacji nie byłoby naszego słodkiego oudu. Pachnie suszonymi owocami, miodem, syropem daktylowym, figami, śliwką, rodzynkami, można w niej wyczuć również melasę czy nuty kwiatowe. Najczęściej powstaje w Kambodży, Wietnamie i Malezji. W Mo61 wielu Gościom kojarzy się z czystym praniem wypranym z dodatkiem luksusowych perfum.
PERSAN OUD
Oud z Iranu. Niezbędny jeśli chcecie przywołać autentyczny klimat Bliskiego Wschodu. Ma w sobie coś dusznego kojarzącego się rozgrzanym pustynnym powietrzem. W zapachu oddaje nuty suchego drewna agarowego i gorzkiej żywicy z akcentami skórzanymi i ziołowymi. W naszym wydaniu ma też wyczuwalną pudrowość, surowość, swego rodzaju zakurzenie, które nadaje mu starodawnego sznytu – czym zdobywa serca koneserów ekskluzywnych zapachów.

Jeśli zastanawiacie się, dlaczego oud jest tak cennym i pożądanym surowcem, rozwiązanie zagadki znajdziecie w sposobie pozyskiwania.
Pierwszym krokiem jest selekcja drewna agarowego. Im starsze drzewo i więcej żywicy, tym cięższy, głębszy olejek. Kolejny krok to rozdrabnianie. Drewno jest krojone, mielone lub ręcznie kruszone (im drobniejsze elementy tym więcej produktu ekstrakcji, jednak zbytnie rozdrobnienie grozi przegotowaniem i zepsuciem zapachu). Tak przetworzony materiał następnie poddawany jest moczeniu, w którym zachodzi rozkład lignin (kluczowy budulec drzew, zaraz po celulozie), dzięki czemu uwalniają się nuty owocowe, słodkie, fermentacyjne i powstaje głębia zapachu. Im krócej moczy się drewno tym oud jest bardziej suchy, drzewny i mniej głęboki, (np, nasz tajski oud). Dalszy krok to destylacja właściwa. Możemy podzielić ją na dwa rodzaje:
Hydrodestylacja – zanurzone w wodzie drewno jest długo gotowane, dzięki czemu powstają ciężkie, animalistyczne, głębokie oudy.
Destylacja parowa – przez drewno przepuszczana jest para wodna, dając w efekcie lżejsze, czystsze oudy.
Jednym z kluczowych parametrów jest czas destylacji, dzięki któremu oud nabiera charakteru, po czym następuje separacja olejku od hydrolatu. Ostatni krok to dojrzewanie olejku – wraz z upływem czasu olejek nabiera głębi, ma mniej ostrych nut, zaokrągla się.
Sam proces obróbki surowca nie jest unikatowy, to co decyduje o wyjątkowości oudu na tle innych składników to jego pozyskanie. Zanim jednak będziemy mogli ściąć drzewo pod wyrób oudu musi upłynąć trochę czasu. Sztucznie infekowane drzewa agarowe najwcześniej ścinane są po około 5-7 latach, ale są słabej jakości. Optymalnie ścina się je po upływie około 10-15 lat, jednak jedną z najlepszych jakości oudu mają drzewa ścięte po ponad 20 latach. W naturze występuje jednak niewiele drzew, które wytwarza oud. Część z nich potrzebuje 20-50 lat, a niektóre nawet 100 (!) by wydobyć z nich żywicę najlepszej jakości. Jest to jeden z najdroższych składników na świecie, którego cena za kilogram potrafi sięgać dziesiątek tysięcy euro.
Z tego powodu oudy, które znajdziecie w wielu komercyjnych zapachach, również w naszych perfumeriach są syntetyczne. Pozwala nam to również na kontrolę jakości zapachu, który mógłby się znacznie różnić z każdą dostawą naturalnego surowca, a co za tym idzie – trudniej byłoby nam utrzymać powtarzalność Waszych kompozycji. Nie bójmy się syntetycznych odpowiedników nut zapachowych, wbrew pozorom dzięki nim jesteśmy również w stanie zadbać o ekologię.
Mam nadzieję, że podobała Wam się podróż przez świat oudów. Przy okazji wizyty w naszych perfumeriach możecie powąchać te składniki i samodzielnie przekonać się jakie odczucia w Was pobudzają. Kto wie, może to właśnie tego zapachu szukaliście całe życie?
Tekst: Agata Pankowska