18 lis Gourmand Stories. O czym mówią zapachy…
Jesienne zapachy nie krzyczą głośno, opowiadają ciekawe i kuszące historie, na pewno mają w sobie intrygę. Jest w nich wiele mądrości i dojrzałości, bogactwo słownictwa i język miłości. Te zapachy to nie są pojedyncze nuty, które odnoszą się bezpośrednio do prostej referencji z rzeczywistości.. Tworzą wielowarstwowe, harmonijne połączenie i mają wyjątkowe znaczenie. Dzisiaj usłyszymy historię zapachów gourmand [czyt. gurmand].
“Zostawić po sobie posmak…” – kuszące i zachęcające. Słowo „wanilia” brzmi słodko i przyjemnie, a „kawa” już na sam dźwięk kojarzy się z aromatem.

A teraz wyobraź sobie filiżankę aromatycznego cappuccino posypanego cynamonem i kawałek waniliowo-cytrusowego cheesecake’a. Atmosfera kawiarni. Zapachy świeżo palonych ziaren i deserów przeplatają się z zapachem jesiennej cierpkości kwiatów stojących w wazonach na każdym stoliku. Gra przyjemna muzyka. Z ulicy dochodzi lekka mgiełka świeżego jesiennego wiatru za każdym razem, gdy otwierają się drzwi kawiarni. I to już nie tylko smak i zapach, ale określona atmosfera.
Właśnie tak wpływają na nas aromaty gourmand, których zapach nie przypomina jedzenia. A informują nas one o czymś ważniejszym i bardziej satysfakcjonującym. Kategoria perfum gourmand jest chyba najmłodszą z rodzin zapachów. Po raz pierwszy gourmandowy zapach “Nirmala” od Molinarda pojawił się na rynku w 1955 roku. Luksusowy zapach soczystych owoców w połączeniu z pięknym jaśminem na bazie lekko migdałowego, lekko tytoniowego aromatu fasolki tonka był czymś naprawdę nowym w świecie perfum.
Dwadzieścia lat później L’Artisan Parfumeur wprowadza na rynek nowość „Vanilia”, nasyconą nutą cotton candy, karmelu, jagód i czekolady, uzupełnioną wykwintnym smakiem koniaku, na bazie gęstej i zmysłowej ambry.
Jednak prawdziwym przełomem było pojawienie się w 1992 roku perfum “Angel” od Thierry’ego Muglera, które do dziś nie tracą na aktualności. Kompozycja zawierająca apetyczne nuty deserowe jagód, owoców, kokosa, kwiatów, pięknie podkreślone akordem czekoladowym paczuli, na zmysłowej bazie piżma, bursztynu, sandałowca, karmelu i wanilii stanowiła prawdziwe arcydzieło.
Fot. Irene Kredenets
A wraz z pojawieniem się niszowych perfum, rynek zapachów gourmand uzupełnia się nowościami z prędkością światła, podbijając serca milionów. To właśnie zapachy gourmand są w stanie przenieść nas na chwilę do najprzyjemniejszych wspomnień, chwil szczęścia i radości. Nawet w szare, zimne dni. Te zapachy potrafią obudzić w nas chęć do działania. Potrafią również zrelaksować i zainspirować. Nie mówią bowiem o jedzeniu, ale o szczególnej atmosferze i odpowiednim nastroju.
Dzisiaj przygotuję dla was wyjątkowy przysmak z wanilii, wiśni, gorzkiego migdała. Dodam kumaryny. Te smakowite nuty podkreślę pięknością i zmysłowością tuberozy. Dodam odrobinę cierpkości dzięki kropli paczuli. Indyjski sandałowiec i słodki tytoń nadadzą tej kompozycji szczególnej głębi. Podkreślę aromat wykwintną nutą czerwonego wina i dodam szczyptę cynamonu. Włączę piosenkę Annie’s Song Johna Denvera i zaproszę Was…
A jaki posmak chcecie zostawić po sobie Wy?
Tekst: Natalia Lysowska