28 cze Czerwiec i jego zapachy
Czerwiec jest okresem przejściowym — wiosna stopniowo zmienia się w lato. Zapach chłodnej, młodej zieleni nabiera temperatury, przechodzi w suche klimaty siana. Trawa przybiera ciemniejsze odcienie, miejscami wypalone słońcem żółcie wpadające w słomkowe tony. Większość wiosennych kwiatów i drzew już przekwitła, pozostały pojedyncze okazy — i to takie, które zdradzają nadchodzące lato.

Zakwitła właśnie lipa: cudowne żółte kwiaty o lekko pudrowym zapachu z niuansami siana i miodu. Pojawiły się też mieniące się czerwienią maki, przewijające się na poboczach i pośród jeszcze zielonej pszenicy. Fiolety prezentują irysy, kwitnąca koniczyna i czosnek. Bielą rażą kwiaty czarnego bzu i jaśminowca. Pachną piwonie, róże, lilie — wielopłatkowe, złożone kule koloru, pełne zapachu i tekstur. Słońce kieruje już swe promienie w znacznie cieplejsze, żółte zakresy barwowe. Dojrzewają truskawki, wiśnie i czereśnie, będące nieodzownymi elementami późnej wiosny i wczesnego lata.
Wykorzystywanie w zapachach elementów charakterystycznych dla danego momentu w naturze wydaje mi się bardzo ciekawym sposobem na nawiązanie do pory roku — pozwala nakierować klimat zapachu w ciut mniej oczywisty sposób. Oddanie bogactwa lata w postaci perfum nie byłoby jednak zadaniem łatwym. Wiele zapachów owocowych czy kwiatowych w czystej postaci jest bardzo skoncentrowanych, przez co często wydają się mało realistyczne, cukierkowe.
W praktyce, gdybym miał opisać działanie obydwu tych składników, powiedziałbym, że dodają one zieloności wyidealizowanemu wizerunkowi kwiatów czy owoców. Kwiatom przywracają łodygę i liście, a owoce zdają się wracać na krzaki i drzewa — reaktywują stan realizmu.
Do tematu lata w perfumach można oczywiście podejść dwojako. Bajkowo i uniwersalnie, traktując temat stereotypowo. Zachęcam jednak do spojrzenia nieco bardziej spersonalizowanego: do łączenia najbardziej charakterystycznych dla nas elementów lata z tymi, które uznajemy za ulubione. Najbliższe nam kwiaty, owoce, rośliny czy elementy krajobrazu. Lato będzie pachniało zupełnie inaczej w mieście, w górach, nad morzem czy nad jeziorem, a każdy i każda z nas zapamięta je na swój własny, unikatowy sposób.
Są jednak na to sposoby. Dodanie geosminy czy też liści czarnej porzeczki (na naszych półkach oznaczonych jako „cassis”) pozwala oddać istotę składnika w bardziej naturalistyczny sposób. Geosmina została już szczegółowo opisana na naszej stronie, w artykule „Zapach wiosny: powietrze po deszczu” autorstwa Dominiki. Zachęcam do zapoznania się z pełnym opisem — ja na obecne potrzeby powiem tylko, że jest to cząsteczka odpowiadająca za zapach wilgotnej ziemi. Występuje ona również naturalnie w roślinach. Cassis z kolei doda wrażenia ciemnej zieleni, wilgoci i lekkiej owocowej kwaśności.
Mój czerwiec pachnie na razie truskawkami jedzonymi do bólu brzucha. Starym drewnianym parkietem. Rześkim powietrzem płynącym znad jeziora i powoli rozgrzewającymi się łąkami. Ciepłym i suchym powietrzem lata, uzupełnionym o miodowe aspekty lipy. Wilgotnym chodnikiem prowadzącym przez bujnie kwitnące kwiaty.

TESKT I ZDJĘCIA: BARTOSZ STAŃCZUK